News

Rozwiązania Kompass

Wiadomości branżowe

Mateusz Gordon, International E-commerce Segment Manager, firma GEMIUS

Według badania GEMIUS Shop Monitor, które obecnie przeprowadzamy na różnych rynkach, także w branży modowej, w branży modowej udało nam się zgromadzić pierwsze analizy i tak wiemy, ze Polacy wydają średnio podczas jednej transakcji około 250 zł kupując za jednym razem około 2 produktów. Myślę, że tutaj ten wynik może być poprawiony przez sklepy internetowe z branży modowej poprzez lepsze rekomendacje produktów komplementarnych. Mam tu na myśli nadsprzedaż dodatków, biżuterii, torebek, wszystkiego tego, co można dokupić do odzieży. Cały czas nie jest to aż na taką masę używane, na jaką mogłoby być w sklepach branży odzieżowej. Najczęściej klienci kupują odzież, rzadziej buty i biżuterię. Jeśli chodzi o zwroty, zwrotów mamy stosunkowo dużo, ponad 60 proc. jest w sklepach, które prowadzą jasną politykę dotyczącą zwrotów i które wręcz pozycjonują się w ten sposób, ze jasno informują klienta o możliwości zwrotu. Przez to budują lepszą lojalność i wiążą tego klienta ze sobą. Nie stawiają na jednorazową sprzedaż, tylko na lojalizację klienta. Jeśli chodzi o sklepy, które tej polityki informacyjnej dobrze nie prowadzą, u nich poziom zwrotów jest nieco niższy, natomiast jest znacznie wyższy wskaźnik porzuceń koszyka. Czyli przerwanych transakcji na etapie dodania przynajmniej jednego produktu do koszyka. Dużo klientów się zniechęca, jeżeli nie widzi jasnych instrukcji dotyczących zwrotów. Sklepy z branży modowej miesięcznie odwiedzane są przez około 30 proc. internautów. Przy założeniu, że internautów obecnie mamy około 30 mln, 30 proc. to jest pomiędzy 6 a 7 mln klientów miesięcznie odwiedzających sklepy z branży moda, taka jest to skala.   N: A jaki sposób jest najczęściej, jeżeli chodzi o płatności i wysyłki towarów?   Tutaj branża mody nie różni się zbytnio od całego rynku e-commerce. Czyli najczęstszą formą płatności jest przelew internetowy w Polsce. Drugą tutaj bardziej wyróżniającą się w branży moda pod kątem popularności formą płatności jest płatność przy odbiorze. Wynika to z mniejszego zaufania do produktów, do tego, czy klient nie jest pewien, czy otrzyma to, co widział w sklepie i często wybiera opcję płatności przy odbiorze. Można spotkać wiele opracowań, które mówią od 10 do nawet 30 tys. sklepów internetowych. My już jako firma badawcza nieco rozdrażnieni tymi nieprecyzyjnymi szacunkami sporządziliśmy spis internetowych sklepów, aktywnych sklepów internetowych. Według tego spisu obecnie mamy około 20 tys. aktywnych sklepów internetowych. Jest to rynek rozdrobniony tym samym, natomiast w niektórych branżach koncentracja jest zdecydowanie większa. Na przykład w branży książki czy multimediów jest kilka podmiotów, które skupiają ponad 90 proc. rynku.

Ożywienie w branży odzieżowej. Pojawiają się nowe marki

W Polsce działa 31 tys. zakładów odzieżowych, które zatrudniają ponad 100 tys. ludzi. Branża całkiem dobrze poradziła sobie z kryzysem, zwiększając eksport swoich wyrobów.  – Jest pewne ożywienie w branży odzieżowej. Na rynku projektantów mody pojawiło się wiele osobowości – mówi Iwona Kossmann, właścicielka marki odzieżowej Kossmann Fashion. 90 proc. branży modowej jest w rękach mikrofirm odzieżowych. – To są może mikrofirmy, ale są to ważne firmy. Z jednej strony kreują bardzo dużo nowości, wnoszą pierwiastek twórczy do środowiska modowego, do branży odzieżowej, która nie istniałaby bez osób twórczych – mówi agencji informacyjnej Newseria Iwona Kossmann, właścicielka marki odzieżowej Kossmann Fashion. Jej zdaniem, dzisiaj dla przedsiębiorców największą szansą na zaistnienie w świecie mody jest szycie na zagraniczne rynki. Choć największą grupą odbiorców naszych wyrobów są kraje rozwinięte, polska branża odzieżowa boryka się z problemem nadmiernej konkurencji ze strony międzynarodowych graczy. – Jest to bardzo trudna branża właśnie dlatego, że ta konkurencyjność jest tak wysoka. Nie dość, że rośnie ona w środowisku lokalnym, ale również jest bardzo dużo zewnętrznych graczy, międzynarodowych, takich jak H&M, Inditex [właściciel m.in. Zary – red.], które mają tak szeroką, bogatą ofertę, że trudno z nimi konkurować – mówi Kossmann. – Dla mnie najważniejsza jest jakość produktu, ale również cena. Chciałabym, żeby moje produkty były wybierane ze względu na te dwa czynniki. Podkreśla, że stanowią one najważniejsze kryterium decyzji o zakupie danej rzeczy. – To jest argument, który dociera do polskich klientek, szczególnie do kobiet biznesu, które są bardzo racjonalne w podejmowaniu decyzji, często ważą wydatek, bo wiedzą, że nie muszą kupować za najwyższe ceny, bo to nie jest już gwarantem jakości, tak jak 20 lat temu – twierdzi Iwona Kossmann. W pierwszym półroczu głównymi odbiorcami polskich ubrań i dodatków były Niemcy, Holandia, Ukraina, Czechy, Szwecja i Rosja. Source: „Newseria- Agencja Infrormacyjna” Video file- inerview Mówi:  Iwona Kossmann Funkcja: owner Firma:   Kossmann Fasion

B2B Expertise

Polska – kraina mlekiem płynąca

Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich ogłosił pod koniec stycznia wyniki za handel zagraniczny w roku 2014. W tym czasie wyeksportowano o 15% więcej produktów mleczarskich niż w 2013 roku i prawdopodobnie wartość eksportu wyniesie ok. 1,8 mld euro. Aż o 70% wzrósł eksport mleka w proszku, a o 25% świeżego mleka, które wysyłano najczęściej do Białorusi. Od kwietnia do końca grudnia ubiegłego roku do skupów mleka w Polsce dostarczono prawie 8 mln ton mleka, czyli o 5,88% więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku, z funkcjonujących w naszym kraju 144 tys. gospodarstw rolnych. Pomimo od lat obserwowanego spadku pogłowia krów mlecznych (spowodowanego między innymi zagrożeniem przekroczenia przyznanej kwoty mlecznej), zauważalny jest wzrost liczby krów ocenianych, które stanowią prawie 32% ogólnego pogłowia krów mlecznych hodowanych w Polsce. Kwota krajowa przysługująca na sezon 2014/2015 wynosi 10,0558 mln ton i jest dzielona na dostawy hurtowe i sprzedaż bezpośrednią. Szacuje się, że w tym sezonie kary mogą sięgnąć nawet 1 mld zł. Z czego to wynika? Jak wiadomo, rynek mleczarski jest regulowany poprzez system kwotowania skupu mleka, który obowiązuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Oznacza to, że na dane państwo nakładana jest roczna kwota skupu, która określa ilość skupowanego od zakładów wytwórczych mleka. Każdy litr, który przewyższa określoną prawnie kwotę, powoduje nałożenie kary przez Komisję Europejską. System – choć generuje kary – ma chronić wytwórców mleka przed nadpodażą, a zatem niskimi cenami skupu. Jednak do czasu, bo decyzją Komisji Europejskiej od kwietnia 2015 roku kwotowanie zostanie zniesione. Chociaż UE przygotowuje w związku z tym pakiet pomocowy dla producentów mleka, nadchodzące zmiany przyczyniły się do protestu polskich rolników z 11 lutego, którzy obawiają się wzrostu zagranicznej konkurencji, a przez to zmniejszenia sprzedaży zagranicę, a także spadku cen mleka na rodzimym rynku. Niemniej warto mieć świadomość, że do czasu zniesienia kwotowania już teraz zmieniają się polskie przepisy dotyczące rynku mleka. Pod koniec stycznia bieżącego roku prezydent Bronisław Komorowski podpisał znowelizowaną ustawę o organizacji rynku mleka, dzięki czemu został zniesiony ustawowy zakaz zbycia oraz oddania w używanie całości lub części kwoty indywidualnej przed upływem 2 lat od dnia wydania decyzji. Do końca lutego 2015 r. można składać wnioski o zatwierdzenie umowy zbycia prawa do kwoty indywidualnej oraz dokonać zmiany podmiotu skupującego. Ponadto zniesiono zasady dotyczące potrącania na rzecz krajowej rezerwy 5% kwoty indywidualnej stanowiącej przedmiot umowy zbycia i umożliwiające rozdzielenie tych limitów na producentów, którzy wcześniej kupowali kwoty. Eksport a embargo Niebagatelny wpływ na zeszłoroczne obroty handlowe miało wprowadzenie przez Rosję embarga na produkty mleczne. Do czasu nałożenia ograniczenia, czyli przez pierwsze siedem miesięcy 2014 roku wartość handlu produktami mleczarskimi z Polski była o 23% większa niż rok wcześniej, w drugim półroczu zanotowano spadki. Faktem jest, że to właśnie Rosja była dotychczas naszym największym odbiorcą produktów mleczarskich, gdzie sprzedawano aż 20% produkcji o wartości ok. 500 mln zł. W 2014 roku hitem eksportowym było mleko w proszku, którego eksport zwiększył się w pierwszym kwartale 2014 roku o 116%. Jednakże najważniejszym produktem eksportowym branży pozostały sery, które stanowią ok. 40% całości eksportu mleczarskiego. Przed wprowadzeniem embarga do Rosji trafiało 15% całego eksportu polskich serów. Spadki zanotowano już w październiku 2014, kiedy wartość wywozu serów spadła o 25% w porównaniu do analogicznego okresu z roku poprzedniego i wynosiła 47,3 mln euro. Ponieważ nie udało się w całości wyeksportować serów, które wcześniej kupowała Rosja, ograniczono ich produkcję oraz sprzedano na krajowy rynek po obniżonych o ok. 30% cenach zbytu.  Według danych Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/FAPA) prócz Rosji, ważnymi odbiorcami przetworów mlecznych, w tym głównie serów, są Czechy. W pierwszym półroczu 2014 roku wysłaliśmy tam 13,3 tys. ton serów i twarogów za 43 mln euro. Poza tym obserwuje się wzrost handlu z krajami spoza Jednolitego Rynku Unii Europejskiej. Wzrasta wywóz przetworów mlecznych do Arabii Saudyjskiej (w pierwszym półroczu 2014 roku była siódmym odbiorcą serów z Polski), Iraku, USA oraz Chin. Chiny – obiecujący rynek zbytu Chińczykom należy poświęcić nieco więcej uwagi, gdyż mogą stać się w przyszłości obiecującym partnerem handlowym. Choć jeszcze niedawno ser żółty był zupełnie niedostępny w Chinach, teraz staje się w tym kraju coraz chętniej kupowanym mlecznym produktem. Chiny importują najwięcej żółtego sera z Nowej Zelandii, Australii, Stanów Zjednoczonych, Francji i Włoch. Udział Polski w chińskim imporcie serów jest niewielki (62 tony od stycznia do października 2014), ale jednak zauważalna jest silna tendencja wzrostowa – import z Polski w 2014 roku wzrósł trzykrotnie w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Wobec tego faktu Agencja Rynku Rolnego, Polska Izba Mleka i Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka przygotowały specjalny program informacyjno-promocyjny „Trade Milk”, realizowany na rynku chińskim w latach 2014-2016. Program dotyczy wybranych przetworów mlecznych (mleczka smakowe, mleko w proszku, jogurty i sery żółte dojrzewające) i jego celem jest wzmocnienie pozytywnego wizerunku przetworów mlecznych pochodzących z UE oraz zwiększenie udziału produktów objętych programem w wolumenie sprzedaży. Program skierowany jest do dystrybutorów, przedstawicieli sieci handlowych, hurtowników oraz przedstawicieli mediów. Klastry mogą zwiększyć sprzedaż Na podbój rynku chińskiego, ale nie tylko, warto wyruszać wspólnie. Analitycy są zgodni, że to właśnie produkty mleczarskie (obok drobiu oraz owoców jagodowych) mają największe szanse na najwyższy eksport poprzez tworzenie klastrów, które stają się siłą napędową gospodarek regionalnych. Polska jest siódmym dostawcą produktów mleczarskich w UE i czwartym producentem mleka krowiego. W ciągu dekady wartość eksportu produktów mleczarskich wzrosła prawie dwukrotnie i stanowi ponad 8% eksportu polskiego sektora rolno-żywnościowego. Szczególnie teraz, wobec możliwości zwiększenia konkurencji na rynku europejskim przez zlikwidowanie kwotowania ważne jest, aby wspólnymi siłami jeśli nie zwiększyć, to przynajmniej utrzymać obecny poziom handlu zagranicznego. Rolą klastrów jest utrzymanie oraz wzmocnienie przewag konkurencyjnych w handlu zagranicznym. Ideą istnienia klasterów jest podejmowanie wspólnych działań np. dotyczących eksportu poprzez firmy, na co dzień będące dla siebie konkurencją. Warto wziąć pod uwagę ten aspekt, zważywszy na dotacje z budżetu państwa oraz budżetu europejskiego. Komisja Europejska przeznaczyła 10,5 mln zł na kampanię promocyjną polskiej żywności regionalnej, a podobną sumę przygotowała również Agencja Rynku Rolnego. Mogą to wykorzystać przede wszystkim producenci oscypków, które w  2008 roku zostały wpisane na unijną listę produktów tradycyjnych, chronionych prawem w całej UE. Firmy mleczarskie są wymieniane jako jedne z najbardziej dochodowych na polskim rynku. Na liście 100 największych polskich firm roku 2014 opublikowanej przez Forbes, SM Mlekpol zajął 72. miejsce z przychodami za rok 2014 o wartości ponad 3,5 mld zł. 76. miejsce zajęła SM Mlekovita z wynikiem 3,5 mld zł. Firmy wyprzedzają w zestawieniu takich gigantów jak Bank BGŻ, Empik, Cyfrowy Polsat, Nestle Polska czy Raiffaisen Polska. Liczącymi graczami na rynku mleczarskim są również OSM Łowicz, OSM Piątnica oraz SM Spomlek. W bazie firm Kompass Poland znajduje się: 1188 firm z branży mleczarskiej w Polsce i 37 462 na świecie.